Rozgotowane dni z nutką skwaszonego dziecka

18 lipca 2012

Właściwie początek dnia nie zapowiadał się aż tak źle, wręcz można rzec zwyczajny poranek.  5.30 dziecko płacze, ja na miękkich nogach biorę szkraba, karmię, robię sobie substytut kawy, płyn kawo podobny, by dać samej sobie kopa. Jedna powieka mi opada, nad druga siłą woli staram się zapanować.  Szkrab chwyta swojego pilota i włącza piosenkę „Cyferkowy dzień”, na co mój mąż „ O nie tylko nie cyferkowy dzień”, kto mu kupił tego pilota, na co Ja odpowiadam „My”. Mąż:” Nie przypominam sobie bym był przy tym zakupie”, Ja nie chcąc drążyć już tego tematu przyznaję się do winy…. Jak już wspomniałam zwyczajny poranek…..

Później już było tylko gorzej. Ponieważ spodziewaliśmy się gości zaczęłam sprzątać, a im więcej sprzątałam tym  wydawało mi się, że jest coraz brudniej. Najgorsze jest to, że Boryś jeszcze parę tygodni temu uwielbiał odkurzacz i nagle się mu odmieniło. Chyba zaczął go postrzegać jako żywy twór, na widok którego trzeba płakać w niebogłosy. Co mi pozostało odkurzanie z dzieckiem na rękach. Zziajałam się jak głupia, a efekt odkurzania pozostawiał wiele do życzenia. Do tego lakier poodpryskiwał mi do połowy paznokcia. Ale czas się kończył trzeba coś ugotować, a w lodówce „pingwin biegał”. Postanowiłam wyczarować coś z niczego. Penne z pomidorami z puszki i suszonymi oraz sałatkę z rukoli, fety i pomidorów. W trakcie gotowania mopowałam i wycierałam kurze i nie zauważyłam, że makaron mi się rozgotował. A pasta z rozgotowanym makaronem jest niejadalna. Nawet nie miałam składników by zrobić coś zastępczego. Więc danie główne musiało zostać w takiej formie. Zabrałam się za sałatkę, której jak mi się wydawało nie da się zepsuć. Jak ja się myliłam. Feta nie wiedzieć dlaczego rozpłynęła mi się na rukoli, przybierając konsystencję jogurtu greckiego. Sałatka skleiła się w jakąś niesprecyzowaną masę i idealnie pasowała do dania głównego, mającego podobną formę. Ja stałam wściekła i zmęczona do granic możliwości, a goście mieli być za 15 minut. Zdążyłam się jedynie przebrać. Przywitałam gości bez makijażu i z odpryskami na paznokciach… Następnego dnia postanowiłam zrobić Borysiowi parę zdjęć w nowo zakupionym kapeluszu. Obiecałam je mojej mamie. I co? Nie było takiej możliwości, maluch zrywał kapelusz, krzyczał na mamę, wściekał się. Mama musiała odpuścić i zrezygnować… Powstało parę zdjęć z nadąsanym Boryskiem i kapeluszem, który służył mu jako gryzak. Tego dnia na obiad ugotowałam bób, który też rozgotowałam…. Ciekawe co przyniesie jutrzejszy dzień? P.S. Poniżej parę zdjęć z kapeluszowej sesji…

(koszula i kapelusz H&M)

You Might Also Like

15 komentarzy

  • Reply bekka 18 lipca 2012 at 7:30 am

    to moja codzienność, ciągle pod górkę i niech mi ktoś powie, że kobieta, która dzieckiem się opiekuje ma dużo wolnego czasu!!!

  • Reply Madeleine 18 lipca 2012 at 8:52 am

    a po burzy zawsze świeci słońce…;*

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 18 lipca 2012 at 11:58 am

      dziękuje za ciepłe słowo:)

  • Reply corka 18 lipca 2012 at 9:04 am

    oj, niestety bywają takie dni.
    niestety mam ich coraz więcej, ale to już robi się wtedy rutyną 😉
    i zawsze może być gorzej.

  • Reply Olga 18 lipca 2012 at 9:47 am

    znamy takie dni, ale po nich zawsze przychodzi Dzień Idealny, który wynagradza wszystkie potknięcia. głowa do góry! pozdrawiamy! machamy!

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 18 lipca 2012 at 11:55 am

      więc czekamy na dzień idealny:)

  • Reply Anna 18 lipca 2012 at 11:44 am

    A wiesz, że jak czyta się to tak z boku to śiesznie to wygląda? Kiedyś podobnie wyglądało moje odkurzanie… to przechodzi u nas po pół roku darcia przeszlo….

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 18 lipca 2012 at 11:57 am

      ja też się uśmiałam jak przeczytałam ten post, ale w tamtej chwili wcale nie było mi do śmiechu;)

  • Reply Kruszynka 18 lipca 2012 at 12:04 pm

    Nie martw się, następnym razem będzie lepiej 🙂

  • Reply Matrioszka 18 lipca 2012 at 12:36 pm

    Ja Ci mówię to ta pogoda. Po niedzieli wraca ciepło znowu będzie się nam chciało żyć;)

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 18 lipca 2012 at 1:26 pm

      czekam na zmianę aury z niecierpliwością:)

  • Reply Jagoda 18 lipca 2012 at 2:37 pm

    Jutro będzie lepiej 🙂
    Głowa do góry!

  • Reply ambiguity 18 lipca 2012 at 2:58 pm

    ja ostatnio gosci przywitałam mielonką (pewnie następnym razem uprzedzą zanim przyjadą 😀

  • Reply Bee 18 lipca 2012 at 10:49 pm

    jak się wali to z oknami:/
    naszczescie nastepnego dnia znow wychodzi slonce
    Pozdrawiam cieplutko

  • Reply carryikurkuma 20 lipca 2012 at 9:47 am

    nie ma lekko…

  • Leave a Reply