O usypianiu w 3 aktach

12 stycznia 2013

Akt 1

Początki nie były najgorsze, dziecko usypiało dość szybko, przy cyciu albo lekko kołysane na rękach. Sytuacja zaczęła się komplikować mniej więcej w trzecim tygodniu życia Boryska, gdy pojawiły się wredne kolki, które zburzyły nasz spokój i porządek. Wtedy to właśnie zaczęło się chodzenie i usypianie na rękach. W tym okresie nie było jeszcze tak źle, maluch nie ważył zbyt wiele i dlatego nasze kręgosłupy nie bolały aż tak bardzo.

Akt 2

Kolki minęły mniej więcej w 4 miesiącu, a nasze przyzwyczajenie do kołysania zostało. Stało się już rutyną. Tylko od czasu urodzenia sporo rzeczy się zmieniło. Nasz osesek nie był tak mały , ważył dużo więcej, a nasze kręgosłupy zaczęły to coraz bardziej odczuwać. Właściwie zaczęliśmy się z mężem licytować kogo boli bardziej, na jakie części ciała ból promieniuje i ogólnie kto jest bardziej umęczony i cierpiący. Z miesiąca na miesiąc usypianie zabierało coraz więcej czasu i stawało się bardziej absurdalne. Pomimo tego, że kołysaliśmy zawsze przy przygaszonej lampce i wyłączonym tv, dziecko bardzo zmęczone nie było w stanie usnąć. Dlatego my zmienialiśmy formy chodzenia np. na marszowy, lekko skoczny i wiele, wiele innych, tak by szkrab szybciej zasnął. Jak teraz o tym myślę to śmiać mi się chce jak przyzwyczajenie może zdominować życie. Gdy Boryśko skończył roczek coś w nas pękło, nasze kręgosłupy wołały i błagały o pomoc, byliśmy wykończeni, podobnie zresztą jak nasze dziecko. Wtedy postanowiliśmy, że maluch będzie sam zasypiał, we własnym łóżeczku, bez chodzenia, bujania i kołysania.

Akt 3

Początki przestawiania na samodzielne zasypianie Boryska nie było aż tak ciężkie jak nam się wydawało. Zajęło to około tygodnia. Wypracowaliśmy schemat, który u nas się sprawdził: kąpiel, masaż, mleczko i odkładanie do łóżeczka. Ja w tym czasie jestem blisko, ale tak by mnie maluch nie widział. Czasami zasypia sam w 15 minut, czasami marudzi lub próbuje wstawać, wtedy ja zdecydowanie kładę go, czasami muszę tą czynność powtórzyć parę razy. Gdy zaczyna płakać podchodzę do łóżeczka i głaskam go, mówię do niego lub śpiewam kołysankę. Jestem przeciwniczką podejścia „ niech się wypłacze i ze zmęczenia zaśnie”, którą głosi m.in. Tracy Hogg, której książki generalnie lubię. Jest to jedna z teorii z którą się nie zgadzam. Dziecko musi czuć się bezpiecznie i mieć świadomość tego, że rodzic jest blisko. Bardzo podobają mi się niektóre założenia „rodzicielstwa bliskości” Jean Liedloff ( W głębi kontinuum) uważam, że maluch musi mieć świadomość miłości bliskich wyrażonych przez gesty, noszenie i przytulanie. We wszystkim należy jednak zachować umiar i znaleźć złoty środek. Jak zasypiają wasze pociechy? (a tak wyglądał śpiący Borysek, gdy miał parę dni)

You Might Also Like

16 komentarzy

  • Reply corka 12 stycznia 2013 at 4:17 pm

    u nas jakoś do 10 m-ca była rewelacja, E zasypiała przy butelce z mlekiem lub odłożona do łóżeczka.
    w wakacje zaczęła się tragedia, niekiedy 2 godzinne wożenie wózkiem po domu, niekiedy usypianie w łóżeczku (kołysanki, głaskanie, maskotka itd) i histeria, a teraz po kąpieli, zabiegach i kolacji kładziemy ją do łóżka (śpi już w normalnym). dajemy jej maskotkę, po chwili szamotaniny zaczyna płakać, więc dajemy jej picie z butelki i tak przy butelce usypia.
    kłopot zaczyna się w nocy, gdy się wybudzi jest jedna wielka histeria, lament jakby obdzierali ją ze skóry, kazda próba zasnięcia i zamknięcei oczu wywołuje u niej wrzask. trwa to niekeidy 3h, po czym nagle się kładzie i zasypia. czasami zasypia dopiero przed tv, czasami jak ją drapię w ucho. nie ma reguły. generalnie kazdej nocy modlę się o spokojny sen i brak pobudek.

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 12 stycznia 2013 at 9:10 pm

      a ja myslalam, ze tylko u nas takie masakryczne problemy z zasypianiem, teraz juz nie narzekam bo mamy tylko 2 pobudki na jedzonko:)

  • Reply takatycia 12 stycznia 2013 at 7:46 pm

    Mati to śpioch, więc większych problemów nie mamy póki co. Pewnie też dzięki temu, że śpi z nami, więc jak się wybudzi w nocy to szybciutka zmiana pieluszki, cycuś do buzi i śpi na nowo. Jak go usypiam wieczorem to różnie z tym bywa, czasem zaśnie w 20 min, a zdarza się i tak, że godzinę albo i lepiej je na przemian z marudzeniem. W ciągu dnia gdy jest zmęczony potrafi zasnąć sam z siebie, ale czasem też muszę włożyć go do wózka i pojeździć trochę. Na rękach jeszcze nie usypialiśmy, ale czytając o Waszych przejściach w temacie nawet nie będę próbować 😉

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 12 stycznia 2013 at 9:08 pm

      koniecznie nie uczcie Matiego usypiac poprzez bujanie i kolysanie, o ile na poczatku jest to wygodne, pozniej jest bardzo ciezko:)

  • Reply Matrioszka 12 stycznia 2013 at 9:30 pm

    ja właśnie dzisiaj wsadziłam Tomika do łóżeczka i brałam go na przetrzymanie,cwaniak mały testował mnie aż wreszcie zaczął ryczeć wniebogłosy skończyło się tym że wzięłam na ręce przytuliłam i usnął przy mnie w moim łóżku po chwili;)

  • Reply ania 12 stycznia 2013 at 9:33 pm

    U nas na szczęście nigdy nie było problemów z zasypianiem. Córcia i synek nie mieli kolek więc może dlatego. Ale od urodzenia nigdy nie było bujania czy usypiania na rękach, schemat był taki, że po nakarmieniu byli odkładani do łóżeczka i zasypiali sami. Tak jest do dzisiaj. Kładziemy, wychodzimy, gasimy światło, przymykamy drzwi i dzieci śpią a my cieszymy się błogą ciszą:)

    • Reply Rafaele 20 lutego 2013 at 2:03 pm

      Dzień dobry :)Ja tam zazdroszczę, że się dkzecio tacie wyspać daje i ma siłę nadawać na salonie od rana. U mnie na początku noce były hmm, z pobudkami co kilka godzin, dosypiałam w dzień, kiedy maleństwo drzemki sobie ucinało i była chwilowa błoga cisza :)Pozdrawiam serdecznie

  • Reply Hafija 13 stycznia 2013 at 12:00 am

    My śpimy razem 🙂 Od zawsze koło 19-20 zasypia przytulony, czasem tak jak ostatnio budzi się potem koło 3 i marudzi, a czasem budzi się co chwila, a czasem wcale się nie budzi do rana 😉 W każdym razie zasypianie jest zawsze przytualskowe 🙂

  • Reply greeneyekitty22 13 stycznia 2013 at 2:19 pm

    Cudny Śpioszek :)))
    u nas ze spaniem wieczornym nigdy nie było problemu /mam schemat którego zawsze się trzymam, choć by sie waliło i palilo – w ciągu 20mies. życia Synka – Synus poszedł spać po godz 21 z dwa razy – bo był chory i nie mógł zasnąć/. Zawsze wieczorem jest kolacja, kąpiel, książka i lulu / leżę z Synkiem w łóżku przy zgaszonym świetle dopuki nie zaśnie -zazwyczaj trwa to ok 15 min., czasem próbuje walczyć-wstaje,rozmawia – ja wtedy dalej leżę i tylko powtarzam ciiiiicho trzeba spać TO dział…ponieważ Synus był duży od urodzenia, nigdy nie usypiałam go na rękach, czasem w dzien w bujaczku:)

  • Reply bee 14 stycznia 2013 at 12:48 am

    u nas tez jest masakra im bardziej zmeczona Maja tym bardziej zasnac niechce, K. ja nosi na rekach ja nie mam sily :/
    czekam z utesknieniem na ciepelko kiedy to Maja sie wyfika na dworze i bedzie padac o 20:)

  • Reply olga 14 stycznia 2013 at 2:23 pm

    a my wchodzimy w dziwną fazę-niezidentyfikowaną… N. zasypia jak zawsze ok.20.30, po godzinie otwiera oczka- śmiejąc się wypluwa smoczek, zasypia… i potem już „tylko” czterokrotne wstawanie w nocy w poszukiwaniu utraconego skarbu…a było tak pięknie:)

  • Reply Kruszynka 15 stycznia 2013 at 9:39 am

    Ja nie mam doświadczenia w usypianiu dzieci:)

  • Reply Jagoda 15 stycznia 2013 at 1:03 pm

    Wydawało mi się, że Tracy zawsze mówiła, by przytulić, ale konsekwentnie odłożyć do łóżeczka 🙂
    Ja nie mam doświadczenia, ale oglądałam swego czasu zaklinaczkę dzieci 🙂

    • Reply Marta 8 lutego 2013 at 11:52 am

      Tracy Hogg jest zdecydowaną przeciwniczką zostawiania dzieci do wypłakania się, aż usną ze zmęczenia. Proponuje głaskanie, ew. wzięcie na ręce płaczącego dziecka, ale odłożenie go po uspokojeniu i usunięcie się z widoku dziecka, czyli mniej więcej to, co robi Autorka bloga 🙂 U nas ta metoda się niestety nie sprawdziła, dzidziuś zasypia przytulony do mamy, a potem jest przenoszony do łóżeczka. Sposób zasypiania zdecydowanie zależy od temperamentu dziecka i jego potrzeby bliskości… 🙂

      • BOBOBEBE
        Reply BOBOBEBE 9 lutego 2013 at 4:31 pm

        W którymś programie Tracy powiedziała, że jak dziecko trochę popłacze to nic się nie dzieje… W takim razie jeszcze raz muszę przeczytać „Język niemowląt”:)

        • Reply Marta 10 lutego 2013 at 3:35 pm

          Tak, bo ona nie jest za tym, żeby za wszelką cenę unikać nawet „jęknięcia” dziecka. Uważa, że płacz to jest właśnie język niemowlęcia i trzeba chwilę posłuchać tego płaczu, żeby wiedzieć, z jakiego powodu płacze. I mówi, że zawsze na płacz trzeba zareagować (niekoniecznie w tej samej sekundzie), ale nie zawsze trzeba brać na ręce. Poza tym, czasem dziecko lekko się wybudza i popłacze przez 2 minuty i samo zasypia – gdyby wtedy rodzic się mu pokazał, to by się całkiem rozbudziło. Wydaje mi się, że T. Hogg miała na myśli takie właśnie krótkie kilkuminutowe płakanie, a nie wypłakiwanie się 45 minut aż do zaśnięcia ze zmęczenia. Jej teoria jest super, ale u nas pozostała jedynie teorią – praktyka (czyli taki a nie inny temperament dziecka) powiodła nas w stronę rodzicielstwa bliskości. 🙂 Jej metoda super się sprawdzi u dzieci spokojnych, które chętnie leżą same i same się bawią – jak kiedyś takie będę miała, to zastosuję. 🙂

    Leave a Reply