Ławkowi rodzice…

13 lipca 2013

Od  kiedy mamą zostałam z innej perspektywy na wile rzeczy spoglądam, inaczej odczuwam, myślę… Obserwując innych rodziców często się zastanawiam, dlaczego tak, a nie inaczej się zachowują, I czasami wytłumaczenia nie znajduję. Dlaczego przywarci przez siłę grawitacji do ławek, jakby w malignie na dzieci swe nie patrzą. Z obowiązku na plac zabaw przychodzą, bo przecież tak trzeba, ale nic więcej z siebie nie dają. A dzieci wzrokiem swym szukają oparcia, chwili zabawy ze swym rodzicem spędzonej. Na próżno wołają, otrzymując w zamian pół zdania: „baw się grzecznie”. I boli mnie to wołanie co o ściany bloków echem się rozbija. I rączki małe co oparcia szukają bo zejść z drabinki nie mogą. A tata, mama zamyśleni, gdzieś daleko wśród problemów swych odpływają, patrzą w jakąś przestrzeń, dla dziecka nie znaną. Albo przez telefon ciągle rozmawiają, bo spraw tyle ważnych jest do rozwiązania. Bo zawsze jest coś, bardziej lub mniej ważnego… A dziecko musi dać sobie radę, niech samo się zabawi, pohuśta… Niech samodzielne będzie..Bo przecież dorośli mają problemy, poważne dylematy,  a dzieciństwo to sielanka, różami droga wysłana. W piaskownicy babek robienie, na zjeżdżalnie wspinanie się, świata w samotności poznawanie. Czasami też z zazdrością na innych patrzenie, bo czyjaś mama dziecko swe pohuśta, troszkę o świecie opowie, brawo bije i za równą, piaskową babkę pochwali. Kiedyś bym tylu rzeczy nie zauważyła, a teraz jak radar ławkowych rodziców wychwytuję. Z tabletami, komórkami, słuchawkami w uszach przywarci do drewnianych desek… Bo na tym dorosłość polega… A dzieciństwo to przecież jest bajka, brak obowiązków i ciągła zabawa.. Nie ważne, że w samotności spędzone, w ciągłym poszukiwaniu uwagi rodzica. A gdy sytuacja robi się już tragiczna, gdy zejść z drabinki się nie da, a małe oczy łzy wypełnią, siła grawitacji przestaje działać i następuje oderwanie. Małe rączki znajdują oparcie, choć na parę sekund bliskość wtulenia poczują. Te sekundy są tak ważne dla niego, że świat mógłby się zatrzymać na zawsze. Ale tak się nie dzieje, bo rodzic przecież musi odpocząć po trudach dnia, usiąść i pomyśleć. Nie będzie stać,jest zbyt zmęczony. A dzieciństwo to przecież słodkie czereśnie, kwiatków zrywanie i promyków słońca łapanie….image(63)

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply