ZABAWKI

BAM BAM z całych sił

24 lipca 2013

Wracamy po krótkiej przerwie i zabieramy się do pracy. Bo przecież spraw do opisania jest nieskończenie wiele, a doba ma tylko 24 godziny. Od pewnego czasu zamieszkało u nas sporo instrumentów, które sprawiają, że echem po mieszkaniu niosą się różne, kakofoniczne melodie. Zabawa jest przy tym nieziemska, a dziecko za każdym razem gdy odkryje nowy dźwięk śmieje się i za wszelką cenę próbuje go odtworzyć. Pragnę wam przedstawić bębniarza, co różne melodię rączkami czaruje…

A mama w rytm bębenka wszystko wykonuje, a w głowie słyszy BAM, BAM.

Jest też mały gwizdek w kształcie ptaszka, którego dźwięk na rozległe, zielone pastwiska mnie przenosi. Boryśkowi natomiast kojarzy się z jaskółkami co na naszym balkonie w cieple odpoczywają.

Są też grzechotki, trąbki, kołatki i tamburyn.

Cudownie jest dziecko w sobie  na nowo odnajdywać. Grzechotać, trąbić, szeleścić, dudnić, a wszytko przy akompaniamencie śmiechu i chichotu małego muzykanta.

Jest też książka, którą wszystkim polecam – ” Lalo gra na bębnie” (wydawnictwo Zakamarki), która słowami muzykę opisuje.

Dużo nut jest w niej ukrytych: A gdy mama czyta ” Bom Bom Baam, Pam Pidi, Pampam, Pim Pim Pom”, Boryś klaszcze w dłonie i paluszkiem bębenek pokazuje. Dlatego jeszcze raz i jeszcze raz daną stroniczkę ponownie czytamy.

Jest też deszcz, który przy akompaniamencie żaby kapie. I tą stronę mała rączka zachować chciała na zawsze przy sobie, odrywając ją od reszty.

Pokazujemy też postacie, zwierzątka i pyszne jedzenie. A w związku z tym, że bohaterów bajki jest dość sporo, a każdy szczegół trzeba ogarnąć, przyswoić, godzinami przyglądamy się kolorowym obrazkom.

A gdy dojdziemy do końca na małej twarzy pojawia się smutek i trzeba zacząć z Lalo bębnić od nowa.( dla zainteresowanych: instrumenty są z firmy Vilac, zielona kołatka została kupiona w Biedronce)

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply