O matczynych obsesjach..

2 sierpnia 2013

Znam różne mamy, te które z przerażeniem na każde apsik patrzą. Bo to przecież na pewno początek jakiejś infekcji. Z chusteczkami nawilżającymi za swoimi pociechami biegają, bo rączka nie może być brudna. W końcu krwiożercze bakterie czają się wszędzie. Znam też takie co siniaka i zadrapania na małej nóżce się boją. Więc dziecko jest wszędzie noszone na rękach. Każdy ma jakąś obsesję, mam ci ja też jedną. Niewątpliwie obsesją jest Boryskowe „niejadkowanie”, które spędza mi sen z powiek. Godzinami w kuchni razem jedzenie przygotowujemy, przyprawiamy, wspólnie zawsze też jemy. To znaczy, my z mężem jemy, a Boryś na wszystko co pojawi się na talerzu reaguje ” nie, nie”. Więc mama musi się bardziej postarać, jak czarownica w kotłach miesza. Później próbuje, zachwycona skutkiem, myśli „teraz się musi udać”. No i z tym musi to różnie bywa, czasami jest zaskoczona, że parę kęsów zostało zrobionych, innym razem bez próbowania, mikstura zostaje chłodnym okiem oceniona i odrzucona. Zupy, gulasze, kluseczki, pierożki, warzywa, surówki.. wszystkie są FEEEEE. A ja mimo wszystko gotuję, bo mam nadzieję, że właśnie dzisiaj jest ten dzień, gdy zła passa się skończy. Najgorsze jest to, że wszystko co smażone, w panierce jest ok. Tylko ile smażonego można zjeść? Boryś jak mała kurka, raz dzióbnie troszkę bułeczki, raz parę rodzynek, odrobinę paróweczki. I tak w kółko. A ja niby ta z dystansem, co z łyżeczką za dzieckiem nie gania, ale jak spotka tylko mamę podobnego niejadka godzinami by mogła różne teorie wymieniać, wspólnie pomysłów i inspiracji szukać. I jak tu dystans znaleźć, gdy za rogiem czają się demony „ANEMII”, a na dziecku anatomii można się uczyć. Czasami przychodzi też chwila otrzeźwienia i wtedy tłumaczę sobie, że przecież niedowagi jeszcze nie ma, co prawda poziom żelaza poniżej normy, ale nie aż tak drastycznie. Muszę się jeszcze bardziej postarać, przecież jest tyle smaków, których jeszcze nie próbował. A może by tak bloga o niejadkowaniu założyć?

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply ola 4 sierpnia 2013 at 12:33 am

    Żadne dziecko krzywdy sobie nie zrobi, nie będzie się głodzić, je tyle ile potrzebuje 😉
    To nic że dziobie, może mu to wystarcza 😉
    Z moją Natalką jest podobnie, wybrzydza;(
    A kitki ma takie, że hej! 😉

  • Leave a Reply