Poświątecznie…

28 grudnia 2013

Nie było tysiąca wypieków,  stół się pod ciężarem jedzenia nie uginał, tłumy też były nam obce, bo przecież tylko, albo aż w trójkę te Święta spędziliśmy. To były nasze Święta, gdzie nikt tam nie dyktował co i jak ma być podane. Wszystko zrobiliśmy tak jak chcieliśmy, prosto, ale z sercem. I choinka w naszym salonie stanęła, może nie najpiękniejsza, najstrojniejsza, ale nasza, gdzie każda ozdoba przez Niego została wybrana.

choinka

wigilia3

 I jego radość najważniejsza i śmiech z każdego, rozpakowywanego prezentu.

wigilia5

borysek

borysek1

wigilia6

P.S. Obiecuję, że kolejny post będzie typowo prezentowy. Niestety jeszcze nie doszliśmy do siebie po Boryskowym choróbsku. które dało nam popalić. Łącznie z tym, że odwiedziła nas ekipa pogotowia ratunkowego. Na szczęście szybko pomogli i jak na razie obyło się bez antybiotyku. Już nigdy złego słowa  nie powiem na służbę zdrowia. Nastąpiło odczarowanie białego kitla, choć w tym przypadku bardziej pomarańczowego:)

2013-12-25 15.30.32-2

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Kasia 29 grudnia 2013 at 1:52 pm

    a co takiego było Boryskowi, że aż pogotowie wzywaliście?
    mam nadzieję, że już wszystko dobrze.

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 29 grudnia 2013 at 3:24 pm

      powietrza nie mógł złapać, strasznie dusił go kaszel, wystraszyliśmy się, że to może być zapalenie płuc:(

    Leave a Reply