Dzieci syryjskiej wojny

30 lipca 2014

Wiele lat już minęło, trudno zliczyć na palcach jednej, czy dwóch rąk. Gdy jeszcze nie wiedziałam o jego istnieniu, przypuszczać nie mogłam co robi, w tym, czy innym momencie. A mógł być przecież wszędzie, kawę czarną pić małymi łyczkami w jakiejś starej kawiarni, gdzieś wśród zakurzonych półek w antykwariacie, poszukiwane książki przeglądać, mógł też nic nie robić z wyboru i z premedytacją. W ciepłe, długie wieczory być może, na balkonie wdychał zapach przyszłych podróży…

Gdzieś na pustyni mógł także aromat karddamonu z czarną kawą zmieszany delektować, kropla, po kropli, szybko i bez pośpiechu zarazem. Kontemplować aparatem buzie dzieci roześmianych, co beztrosko ręce do góry podnosiły. Z uwagą historie ludzi niemajętnych, choć szczęśliwych słuchać i z każdej sylaby jakąś mądrość wynosić. Miał możliwość być pochłoniętym, przez niekończący się gwar ulicy, ciągłe trąbienie samochodów, okrzyki zaciekawionych handlarzy. Po raz pierwszy odetchnął powietrzem wody różanej, cynamonu, goździków i harisy. I był szczęśliwy, radością tych ludzi, tych dzieci o często brudnych twarzach i białych zębach.

syria dzieci

syria dzieci1 syria dzieci3

syria dzieci5 syria ulica syria ulica2 syria ulica3 syria ulica4 syria ulica6

I kto by przypuszczał, że Wiele lat później, na palcach jednej ręki, stu,czy też tysiąca nie będzie w stanie zliczyć tych twarzy brudnych z włosami przez pustynny wiatr rozczochranych, co już nie spojrzą beztrosko w kierunku szklanego obiektywu.  Nie pomachają radośnie odjeżdżającym podróżnikom. Czy ktoś mógłby przewiedzieć, że miast odwiedzonych już nie będzie, że zniknie ich gwar,  a radosne klaksony, zastąpi cisza, strach i ciągłe oczekiwanie, na wybuch, strzał i egzekucję… że nikt już nie zaprosi na herbatę, za darmo bagaży nie popilnuje, że państwo tak piękne kiedyś ,wykrwawi się na oczach świata. A świat ten odwróci głowę i nie pochyli się nad dziecięcą śmiercią.

Setki razy oglądałam te same zdjęcia i zastanawiam się ile z tych dzieci, teraz zapewne rodziców w pośpiechu chowa własne dzieci. Ilu z nich wierzy, że ktoś przyjdzie z pomocą i ratunkiem?

Od początku konfliktu w Syrii (2011 r.) zginęło około 11 tysięcy dzieci. 70 % z nich zginęło na skutek nalotów, ostrzału artyleryjskiego i zamachów bombowych. 764 dzieci zostało rozszczelanych w trybie egzekucji, 118 było torturowanych. W sierpniu 2013 r. Oxford research Group podał, że w wyniku użycia broni chemicznej zginęło 128 dzieci. Warto przeczytać raport fundacji Save the Children KLIK, który opisuje relacje dzieci i ich rodziców, którym udało się przeżyć i uciec z Syrii. Myślę, że ta lektura może wami wstrząsnąć. Przytoczę jedynie fragment: ” Dzieci w Syrii żyją w najgorszych warunkach na świecie. Dawniej do zabawy używały piłki, teraz mają odłamki, fragmenty pocisków, łuski, kule. Na początku konfliktu było inaczej – wtedy celem były konkretne osoby. Na początku były tylko moździerze. teraz są jeszcze czołgi, rakiety, snajperzy. Zabija się bez różnicy. Masakra w moim mieście zabrała prawie 200 dzieci. Mówimy o tym zapomniana masakra. żadne media o niej nie wspomniały.” syria oboz

( zdjęcie źródło KLIK )

A teraz zamknij oczy i wyobraź sobie sytuację, że w twoim mieście jednorazowo zabija się 200 dzieci i nikt o tym się nie dowiaduje, TVN 24 nie trąbi non stop o tym wydarzeniu, nie ma słów potępienia, nikt nie pokazuje żalu rodzin, płaczu i dramatyzmu. Wszystkie media milczą, świat śpi, a ONZ wydaje nikomu niepotrzebne rezolucje o tym jak powinno się pomóc Syryjczykom. A wojna w Syrii trwa nadal, dzieci giną, albo głodują w obozach i proszą przywódców tego świata o możliwość powrotu do domu, tego sprzed paru lat, kiedy dzieciństwo miało smak świeżo upieczonej chobzy, którą niepostrzeżenie podkradało się mamie.syria dzieci4

Dane na podstawie: *Oxford Research Group*Le Monde* PAP i Save the Children

Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego męża, który w 2001 zakochał się w życzliwej i pięknej Syrii, z której niestety nic już prawie nie zostało.

DSC_3858

Syryjczykom można pomóc wspierając chociażby PAH TU czy Fundację Wolna Syria TU.

 

 

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Monika 30 lipca 2014 at 11:52 am

    Dopóki coś nas nie dotyka osobiście to traktujemy to jak film. Nawet jeśli pokazują wojnę w tv to nie do końca dociera do nas dramat, wynikający z codzienności zwykłych ludzi. Podobnie jest z wojną na Ukrainie czy zestrzelonym ostatnio tam samolotem. Każdy wie, że źle się dzieje, ale dopóki nas to nie dotyczy nie myślimy o tym dłużej niż trwają wiadomości. Nic nie robimy tylko biernie się przyglądamy, a przecież Polska ma w swej historii podobne wojenne doświadczenia…Jeśli wielcy tego świata nie mają interesu to odwracają się i udają, że nie widzą problemu.

    Ps. Sama słuchałam ostatnio faktów bez żadnej emocji do póki nie zerknęłam na ekran telewizora. Pokazywali zdjęcia dzieci lecących malezyjskim samolotem….dopiero wtedy uzmysłowiłam sobie, że to byli normalni ludzie, tacy jak my……:(

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 30 lipca 2014 at 1:45 pm

      chyba rzeczywiście tak jest, że dopóki nie poznamy problemu, nie będziemy w miejscu, z którego pokazywane są straszne obrazy, wydaje nam się, że to jest jakaś wirtualna rzeczywistość, która nas nie dotyczy.

    Leave a Reply