GOTOWANIE

Food Truck Festival -WroclawStrEAT

21 kwietnia 2015

Food Trucki na dobre zadomowiły się w naszej przestrzeni miejskiej, rozgościły i rozsiadły na skwerkach, placach i rożnego rodzaju eventach.  Choć wiem, że władze naszego miasta nie ułatwiają im egzystencji, to jakoś udaje im się przetrwać, ku oczywiście mojej radości. Zastanawiałam się co jest takiego szczególnego w „gastronomii” na kółkach, czym przyciąga tłumy, o rożnym przekroju społecznym i wiekowym? Food trucki dają niepowtarzalną możliwość poczucia się częścią miasta, w którym mieszkamy. Nieważne czy z panini w ręku, czy z bułką nafaszerowaną kiełbasą, frytkami lub zapiekanką.  Jesteśmy częścią miejskiej przestrzeni jej gwaru, zabytków, odgłosów. Czy jest coś przyjemniejszego niż jedzenie na świeżym powietrzu potraw prostych, ale najczęściej wykonywanych z bardzo dobrych składników i co najważniejsze na naszych oczach?W tym przypadku szef nie ukrywa się w kuchni, a nawiązuje z nami dialog, nie jest anonimowy, w każdej chwili doradzi, poradzi, doda ekstra składnik:) Dla tych Wrocławian, którzy jeszcze nie słyszeli o takiej formie obwoźnych restauracji polecam: Bratwursty, Happy Little Truck, Foodszak czy Taho Cafe.

DSC_8332_Fotor DSC_8333_Fotor_Fotor

Gdzieś w głębi duszy zazdroszczę Warszawiakom, bo właśnie w stolicy food trucków jest najwięcej, a ich przekrój kulinarny jest najszerszy.. Wracając do tematu przewodniego jakim jest 3 dniowy Festiwal Food Trucków, który odbywa się przy Uniwersytecie Przyrodniczym, udaliśmy się tam dość spontanicznie, podziębieni, z dzieckiem, które oczywiście musiało zabrać ze sobą swoją ukochaną hulajnogę (nigdy więcej, przedzieranie się przez tłum jest utrudnione na nogach, co dopiero na hulajnodze).

DSC_8343_Fotor DSC_8323_Fotor

Dotarliśmy na miejsce po 13 i przywitał nas tłum, ale co najważniejsze dość rozproszony. Samo miejsce organizacji eventu sprzyjało konsumpcji, nie trzeba było jeść hamburgera na jednej nodze;) My skupiliśmy się na spróbowaniu jedzenia z food tracków spoza Wrocławia. Ja polowałam na pierożki z tybetańskiej kuchni (Momo Smak Kuchnia Tybetańska)

DSC_8337_Fotor

Niestety kolejka mnie totalnie zniechęciła, a dziecko, które chciało koniecznie zjeść  w tym momencie ciastko, nie ułatwiało sprawy. Dlatego nasze jedzenie wyglądało dość  ekstremalnie, bułka z pyszną kiełbaską od „Kiełba w Gębę” w ręce i kosztowanie  w biegu.

DSC_8345_Fotor

Udało nam się usiąść jedynie na chwilę gdy dziedzic konsumował pyszne naleśniki   od Foodszak w super towarzystwie Olka i Julki (SynAlek)

DSC_8353_Fotor DSC_8355_Fotor

(wiem, że pyszne, bo potajemnie podjadałam;P) Na koniec spróbowaliśmy jeszcze bardzo smaczny i cudownie doprawiony makaron od Italian Food Truck.

DSC_8320_Fotor11128647_1000260819987011_301778797_n_Fotor11173496_1000260843320342_468477759_n_Fotor

Zniknął w błyskawicznym tempie. Jedno jest pewne, następnym razem organizujemy opiekę nad dzieckiem i próbujemy wszystkiego:)

DSC_8326_FotorDSC_8335_FotorDSC_8339_FotorDSC_8340_FotorDSC_8346_FotorDSC_8321_Fotor Na zakończenie chciałabym wam polecić jeszcze film, który idealnie oddaje klimat pracy w food trucku, i pokazuje, że smaczne dania na wysokim poziomie można zjeść nie tylko w restauracji.YouTube Preview Image

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply greeneyekitty22 26 kwietnia 2015 at 11:03 am

    ooo z miła chęcią bym spróbowała 🙂

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 26 kwietnia 2015 at 7:06 pm

      ja bym wszystkiego spróbowała, tylko z dzieckiem konsumpcja jest dość ograniczona:)

    Leave a Reply