Przedszkole = trauma?

11 sierpnia 2015

Gdy rok temu zaczęliśmy naszą przygodę z przedszkolem nie przypuszczaliśmy w którą stronę ona pójdzie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że może być rożnie. W końcu mamy wielu znajomych posyłających swoje pociechy zarówno do żłobka jak i przedszkola, opowiadających przeróżne mniej lub bardziej straszne historie. Tak, owszem baliśmy się, noo ok, ja chyba byłam bardziej przerażona od mojego męża i jeszcze bardziej nieświadomego dziecka. Pierwszy dzień niby nie najgorszy, Borys troszkę płakał przy rozstaniu, ale mogło być o wiele gorzej, naprawdę nie było tragedii. Drugi dzień, trzeci… i tak siedem miesięcy (oczywiście z przerwami na chorowanie) powoli narastała trauma i niechęć do instytucji, której nazwa zaczyna się na P. Zaczynało się już od porannego wstawania i marudzenia, że nie chce iść do przedszkolka, że woli zostać w domu. Kolejnym etapem były ucieczki przy ubieraniu, nakładanie ubrań w pośpiechu, wychodzenie z fochem i nadąsaniem i finalny płacz, który trwał od momentu wsiadania do auta, kończąc się na naszym rozstaniu już w przedszkolnym budynku. Do końca życia nie zapomnę tych zapłakanych oczu i siebie uciekającej z olbrzymią gulą w gardle. A niby wszystko było w porządku, Pani wychowawczyni miła, dzieci przyjaźnie nastawione, dużo atrakcji, a jednak coś było nie tak… Tego juz sie zapewne nie dowiemy, dlaczego nasze dziecko do takiego stopnia znienawidziło instytucję przedszkola? Później przyszedł moment, w którym ze względów zdrowotnych musieliśmy podjąć decyzję o zabraniu naszego malucha z przedszkola na 3 miesiące. Jak się zapewne domyślacie nie wrócił do starego tak nielubianego P. Zdecydowaliśmy natomiast, że poszukamy nowego całkowicie innego. I udało się. Borys od ponad tygodnia chodzi do wiejskiego, gminnego niepublicznego przedszkola. Z dala od cywilizacji, otoczonego polami i łąkami:) Co najważniejsze bez płaczu i narzekania chętnie rano wstaje, ubiera się. Nie ma praktycznie pożegnań, właściwie co rano biegnie do swojej grupy , nawet się za mną nie oglądając. Kolejna niesłychaną rzeczą jest dla mnie zmiana jeżeli chodzi o podejście mojego syna do jedzenia. W starym przedszkolu Borys nie chciał niczego, nowego próbować. W nowym Pani zawarła z Boryskiem „układ”, że próbują nowych rzeczy, oczywiście nic na siłę. I co?  Mamy efekty w postaci: surówki z kiszonej kapusty, fasolki szparagowej i zupy jarzynowej. Jak dla mnie jest to krok milowy ( zrozumieją to rodzice niejadków). Pomimo tego, że może to przedszkole nie oferuje tylu zajęć dodatkowych w postaci codziennych lekcji języka angielskiego, hiszpańskiego i wielu innych, ale ma dwie cudowne Panie, które są uwielbiane i szanowane przez dzieci. A tego nie zastąpią najbardziej „wypasione” zabawki czy teoretycznie atrakcyjne zajęcia. Dlatego jeżeli wasze dzieci czują olbrzymi dyskomfort chodząc do swojego przedszkola, a owe złe emocje trwają dłuższy okres czasu rozważcie zmianę placówki. Bo nie ma nic gorszego niż nieszczęśliwe, zestresowane dziecko i rodzic, który nie może skupić się na pracy, myśląc tylko o tym czy jego maluch w danym momencie płacze. My zrozumieliśmy, że przedszkole nie musi równać się trauma, a maluch naprawdę może być szczęśliwy poza domem. Zaczęliśmy całkiem nowy etap i jesteśmy bardzo z tego zadowoleni.

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Ania Bartnik 11 sierpnia 2015 at 12:56 pm

    Antek idzie za rok i już się boję. Bo kontakt z dziećmi obecnie ograniczony (w okolicy baaardzo mało), bo nowe miejsce i chociaż będą to tylko 3h dziennie to jednocześnie 3h z ludźmi mówiącymi niezrozumiałym językiem. Jestem ciekawa jak będzie i czy wybierzemy dobrze.

    • BOBOBEBE
      Reply BOBOBEBE 11 sierpnia 2015 at 8:45 pm

      Aniu ja bym się jezyka nie obawiała, dzieci zawsze się dogadają po swojemu, poza tym dużo szybciej się uczą niż my dorośli. Najważniejszy jest miły i przyjaźnie nastawiony personel, reszta nie ma prawie znaczenia

  • Reply Matko Zabawko 13 sierpnia 2015 at 9:59 pm

    Coś musiało być nie tak. Tylko pytanie co.
    Dobrze, że za drugim podejściem udało się trafić na właściwe przedszkole. Oprócz tego, że Borys teraz chodzi z uśmiechem do przedszkola to jeszcze uczy się nowych rzeczy. Postępy w krótkim czasie 🙂

  • Reply greeneyekitty22 24 sierpnia 2015 at 9:28 pm

    Fajnie , że zaakceptował nowe przedszkole….ciekawe o co chodziło? ….u nas jest marudzenie że nie chce ale wraca szczęśliwy- tak było w zeszłym roku , teraz od września idzie zobaczymy jak będzie – przeraża mnie to że mój denisek tak mało opowiada o przedszkolu nie mówi czemu nie chce tam chodzić.

  • Leave a Reply