Karbala, książka czy film?

5 października 2015

Jestem pokoleniem, które tylko otarło się o zasadniczą służbę wojskową, a obraz polskiej armii budowało na „fali”, ćwierć inteligentnych żołnierzach w „samowolce” i patologii, która przebijała się w artykułach prasowych. Etos polskiego żołnierza: bitnego, momentami bohaterskiego, w mojej mentalności zanikł pod koniec lat czterdziestych. Na szczęście „Karbala” jest książką, która pozwala zrewidować dotychczasowe przekonania.

Odstawiłem ją dosłownie kilkanaście minut temu. Na biurku herbata, niemal taka jaką popijałem w Damaszku, kilka zdjęciowych wspomnień z konta na facebook’u, muzyka z „Black Hawk Down, zaczynam.

Można by powiedzieć, że „Karbala” to „story” jakich wiele. Zwięźle opowiedziana wojenna historia, napisana w określony sposób, wszystko doprawione dawką patriotyzmu i bohaterstwa. Tak! Ale najczęściej te historie znamy zza oceanu. Tym razem dostaliśmy coś z naszego podwórka i musimy nauczyć się odkrywać „taką” historię z kilku zasadniczych powodów.

Książka to przede wszystkim obraz transformacji polskiej armii, która przez lata radziła sobie  z dobrodziejstwem inwentarza po wschodnich braciach zarówno pod względem technologicznym jak i mentalnościowym. Głóchowski i Górka wskazują jednocześnie żołnierzy jako nieszczęsnych beneficjentów polityki zagranicznej i podporządkowywania jej celom działań, do których „Ci” ludzie wtedy byli nieprzygotowani, począwszy od wyszkolenia poprzez podstawowe „narzędzia”. Ukazana została pewna sojusznicza „zmowa milczenia” odnośnie postrzegania „misji stabilizacyjnej”, która de facto była zmaganiami na normalnym polu walki. Udowadniają, że jest w nas coś, to swoiste połączenie wrodzonego sprytu, poczucia obowiązku w sytuacjach kryzysowych i hardości, która pozwala dokonywać rzeczy niemal niemożliwych – pokojowo czy też zbrojnie.

Czy warto sięgnąć po „Karbalę”, skoro w kinie można obejrzeć film. Zdecydowanie! Myślę że film pokazuje to co najciekawsze. Topa i Lichota rządzą na ekranie, a porównanie, czy też nazywanie filmu polskim „Black Hawk Down” ujmy mu nie przynosi. To jest  po prostu dobrze opowiedziana i zekranizowana historia. Natomiast książka dotyka tego co najważniejsze.

Książkę można kupić m.in. TU

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply