Browsing Category

PODRÓŻE

PODRÓŻE

jeden dzień w Veronie

20 września 2017

Jeden dzień to stanowczo za mało, by móc odkryć moc pięknych zabytków i poczuć atmosferę tego miasta. Staraliśmy się bardzo zwiedzić wszystkie miejsca, które zaznaczyliśmy sobie skrupulatnie w naszym przewodniku i sporo z nich udało nam się zobaczyć. Verona to bardzo urocze miasto pełne gwaru turystów. Wszystko za sprawą Szekspira, który pisząc „Romea i Julię” nigdy by nie przypuszczał, że dzięki jego dramatowi setki lat później Verona stanie się stolicą zakochanych. Co ciekawe, sam autor nigdy do Verony nie dotarł. Continue Reading

PODRÓŻE

Toskania. Podróż samolotem czy samochodem?

11 września 2017

Łamiąc nasze przyzwyczajenia dotyczące wyboru wakacyjnej miejscówki, tym razem postanowiliśmy spędzić kilkanaście dni „Pod słońcem Toskanii”. Zachęceni opinią znajomych oraz mając w pamięci wszystkie cudowne filmowe plenery, rozpoczęliśmy przygotowania. Zakup przewodników, odgrzebanie zalegających w domu map oraz przeglądanie internetu. Mieliśmy wszystko w zasięgu ręki, a nawet czterech rąk. Tu jednak pojawił się pierwszy zasadniczy problem. Jeżeli Europa jest dla Amerykanów niczym skansen, to Włochy i Toskania mogą być uważane za serce i skarbiec skrywający najwspanialszy dorobek europejskiej kultury i cywilizacji. Na cóż się zdecydować, które z miast i miejsc odwiedzić? Biorąc pod uwagę, że była to pierwsza tak długa podróż Hugo, postanowiliśmy na miejscu ograniczyć czas podróży w jedną stronę do 90 minut, aby wakacje nie przerodziły się w poligon lub co gorsze obóz przetrwania rodem ze szkolenia Navy Seal. Pozostawał jeszcze do rozwiązania problem „drogi”, tej „drogi”. Niemalże 1400 kilometrów. Continue Reading

AKCESORIA PODRÓŻE

Rower to nie tylko sport!

13 lipca 2016

Początek

Podczas ostatniego, niestety za krótkiego, urlopu w Holandii miałem okazję skorzystać z dobrodziejstw komunikacji na jednośladzie. Rozumiecie! Słońce, wiatr we włosach, piękne widoki. Zaraz, zaraz, jesteśmy w Holandii. Odnośnie pięknych widoków zgadzam się w 100 procentach, wiatr we włosach i owszem, chociaż czasami potrafi „powiać” aż za bardzo. Słońce, no cóż – nam się udaje trafić dobrą pogodę, ale generalnie nie jest tak bajkowo. Dlaczego więc Ci wszyscy ludzie jeżdżą na tych rowerach? Powiedziałbym, że to już element kultury, promocji zdrowia, ograniczania niepotrzebnych kosztów. Plus brak konieczności fetyszyzowania faktu posiadania samochodu, który niczym rower jest narzędziem do przemieszczania się w stosunkowo niewielkim kraju o infrastrukturze rowerowej, przekraczającej nasze środkowo – europejskie wyobrażenia. Continue Reading

PODRÓŻE

Podróż z niemowlakiem to prawdziwe wyzwanie !

31 maja 2016

Chciałabym wam napisać, że jest łatwo, prosto i przyjemnie, że nie ma komplikacji i wszystko idzie jak po maśle. Marzyła mi się podróż, w której chociaż połowę czasu będę mogła „przekimać”, odpocząć, nie myśleć o niczym, tak w głębi duszy śnił mi się nothing box. Po raz kolejny życie nauczyło mnie, że jest zupełnie inne od naszych wyobrażeń. Może jednak zacznę od początku. Spragnieni przygody, wakacji, wojaży, oddychania inną spaliną od tej wrocławskiej, postanowiliśmy zaryzykować i wyruszyć w trasę z naszymi maluchami. Większy maluch pełen emocji i ekscytacji spakował się już tydzień wcześniej. Plecak i walizkę na kółkach wypełnił swoją niczym nieskrępowaną radością, grami i resorakami. Za to my , przezorni z listą w rękach, pakowaliśmy kompresyjnie nasze bagaże, tak by zapewnić sobie największą swobodę ruchów  w trakcie podróży. W końcu, wieczorową porą wsiedliśmy do naszego auta i z uśmiechem na twarzy wyruszyliśmy w kierunku przygody. Prawie poczuliśmy wiatr we włosach i wiejskie powietrze w płucach. 12 godzin przed nami wydawało się błahostką nic nie znaczącą. Pierwsza godzina nie była najgorsza, właściwie było całkiem ok. Starszakowi co prawda nie zamykała się buzia. Daleko jeszcze? Padło jakieś 100 razy, ale fajnie 1000, ale super 2000. Po za tym został nam zrelacjonowany każdy szczegół krajobrazu widocznego za oknem. Nasz 5 miesięczniak w tym czasie smacznie spał i wyglądał jak pączek w maśle. Sielanka, pomyślicie 🙂 Nasza radość szybko  się jednak  skończyła, wraz z pierwszym płaczem małego Hugo., który pomimo tego, że staraliśmy się udawać, iż jesteśmy w domu –  nie dał  się nabrać. Karmiłam tak jak zwykle, bujałam też tak samo. I co? Nie działało. Huguś płakał i krzyczał tak, że w połowie drogi chciałam wracać albo wysiadać. W końcu po intensywnym bujaniu zasnął, ale póżniej co godzinę historia z płaczem się powtarzała. Uwierzcie, było ciężko. Na domiar złego, gdy maluch płakał straszak nie przestawał mówić i opowiadać –  zupełnie nie zważając na histeryczne niezadowolenie brata. Najważniejsze, że dojechaliśmy pomimo kakofonii i bolących głów, przeżyliśmy. Ta sytuacja uzmysłowiła mi jedno, że nasze dzieci są zupełnie inne.  Borys gdy miał 10 miesięcy całą podróż do Chorwacji przespał, budząc się jedynie na karmienia. Ani razu nie zapłakał. Hugo nie odziedziczył po rodzicach i bracie miłości do jazdy samochodem. Ciągle łudzimy się, że z biegiem czasu się to zmieni. Nie myślcie proszę, że nie przygotowaliśmy się odpowiednio do podróży. Zakupiliśmy nawet specjalny fotelik  w którym dziecko podróżuje w pozycji leżącej.  Nie chcę myśleć co by się działo gdyby Hugo miał jechać 12 godzin w tradycyjnym foteliku. Jestem pewna, że sytuacja wygadałaby dużo   gorzej. Jeżeli szukacie ten rodzaj siedziska – śmiało mogę wam polecić Jane Matrix i Romer Be Safe Sleeper. Continue Reading

PODRÓŻE

Pchle targi w Holandii

23 maja 2016

Najwiecej waszych pytań dotyczyło  pchlich targów w Holandii. Jak, gdzie i kiedy się odbywają. Odpowiedź nie jest zbyt skomplikowana. Najlepiej jest wpisać w wyszukiwarkę: flohmarkt, trodelmarkt czy najbardziej popularne – vlooienmarkt wraz z miejscem, które chcecie odwiedzić lub miasto waszego pobytu. Holendrzy uwielbiają pchle targi i wydaje  się, że tylko szukają okazji by móc się zgromadzić i coś sprzedać. Choć mam wrażenie, że nie chodzi o chęć zysku, a bardziej o możliwość spotkania się z ludźmi i znajomymi. Targi mają różne charaktery, w zależności od miejsca. My odwiedzilismy trzy: w Bredzie, Tilburgu i MIddelburgu. Ten w Tilburgu był największy, z płatnym wstępem. Wielkość nie idzie jednak w parze z jakością. Na dużym placu można było kupić dosłownie wszystko: używane ubrania, ceramikę,  antyki lub ich podróbki, w skrócie „szwarz, mydło i powidło”. Dużo jednak było rzeczy zniszczonych, kiepskiej jakości… nie tego oczekiwaliśmy i szukaliśmy. Na pchlim targu w Bredzie znaleźliśmy się przypadkiem. Wśród sterty starych płyt winylowych i  obrazków udało mi się wygrzebać śliczny wieszak do pokoju dziecięcego z Miffy. Największym odkryciem i zaskoczeniem był natomiast targ w Middelburgu. Malutki, odbywający się na rynku głównym, w cieniu pięknej Katedry. Właśnie tam kupiliśmy za pare euro kubeczki botaniczne Villeroy&Boch, łyżeczki antyczne i srebrne uchwyty do szklanek. Jeżeli będziecie w Holandii koniecznie musicie odwiedzić targ staroci, jestem pewna, że znajdziecie tam coś dla siebie. Bo nie ma nic przyjemniejszego niż kupienie prawdziwych perełek za parę euro.

DSC_4361_FotorDSC_4497_FotorDSC_4489_Fotor

PODRÓŻE

Holandia w spacerowych ujęciach

13 maja 2016

Podróżowanie z 5 miesięcznym szkrabem to dla nas zupełnie nowe wyzwanie,  zwłaszcza biorąc pod uwagę długość trasy i czas trwania podróży. Z Borysem pierwszą dłuższą podróż odbyliśmy gdy miał 10 miesięcy, więc był już całkiem sporym bobasem, takim, który raczkował, stawał i miał usystematyzowany rytm dnia. Z Hugusiem była całkiem inna sytuacja, chociażby dlatego, że nasz mały „pędrak” nie uznaje żadnych reguł: drzemki trwają różnie w zależności od humoru, karmienia ciągle na żądanie i generalnie nastroje niesamowicie zmienne. Baliśmy się bardzo czy uda nam się dojechać do celu, czy przypadkiem w połowie trasy nie będziemy musieli zawrócić. Co najważniejsze udało się, dojechaliśmy w całości i nie pozabijaliśmy się nawzajem;). (O tym jak przeżyliśmy podróż, która nie była najłatwiejsza, będzie osobny post.) Mieliśmy duże plany odnośnie tego wyjazdu! Na mapie zaznaczyliśmy miejsca, które chcieliśmy odwiedzić – było ich całkiem sporo. Jak to w życiu bywa, nasze dzieci zweryfikowały wszystko i zmieniły nasze jakże misternie snute plany.  Ze zwiedzania holenderskich miast i miasteczek zostało jedynie spacerowanie i to w japońskim tempie. Starszak narzekający na bolące nogi i młodzież płacząca albo przez zęby, albo z innych mniej sprecyzowanych powodów, skróciły czas naszych wojaży do minimum. Choć chyba nie powinnismy narzekać, bo pogodę mieliśmy przepiękną i w końcu udało nam się napić kawy w kawiarni  i zjeść lunch  na jednej nodze 🙂 Continue Reading

PODRÓŻE

Wystawa Lego we Wrocławiu

20 grudnia 2015

Od 7.11.2015 do 7.02.2016 wielbiciele klocków LEGO mogą wyruszyć w niesamowita podróż  (na Stadionie Wrocławskim), wiodącą przez miejsca znane z Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni, baśni, legend i mitów. Dla tych, którzy spoglądają na świat nieco „realniej” stworzono średniowieczne oraz współczesne miasta, skomplikowane maszyny oraz kopie (w odpowiedniej skali) historycznych budynków, statków, pojazdów oraz samolotów. Continue Reading

PODRÓŻE

Ach ta Portugalia!

14 września 2015

Ostatnio coraz częściej wspominam moja pierwszą ciążę. Choć nie różniła się aż tak diametralnie od tej obecnej, to mam wrażenie, że dużo więcej się działo. Żyło się szybciej i bardziej intensywnie, a  na pewno częściej się podróżowało. Wieczorami siedząc i sącząc imbirową herbatę skrycie klikam na last minute w Portugalii i marzę o krótkiej podróży, choćby trzech dniach w Lizbonie. Lizbona ma właśnie w sobie ten niepodważalny czar, tęsknotę, dużo smutku w rozbrzmiewających nutach fado, ale też dużo radości, którą można dostrzec chociażby w gwarnych kawiarniach czy restauracjach.  Continue Reading

PODRÓŻE

OOO miś – czyli nasza relacja z Omisia;)

27 lipca 2015

Wyjazd na Hvar okazał się strzałem w dziesiątkę. Na liście młodego zatytułowanej „for the first time” znalazło się sporo fundamentalnych pozycji: promy, twierdze, winnice (choć z tego cieszyłem się akurat bardziej ja :),gaje oliwne, pola lawendy. Wspomnienia krajobrazów, których próżno szukać w okolicach Wrocławia lub też w „naszej” części Europy pobudziły naszą determinację do dalszych wyjazdów i zaczęliśmy rozglądać się za miejscem, które warto odwiedzić, jednocześnie nie „odpuszczając” dnia  na plaży. Padła propozycja: jedziemy do Omisia! Naprawdę?

Dlaczego? Miasto u ujścia Cetiny zawsze stanowiło problem. Z perspektywy czasu totalnie niezrozumiały, ale Omiś był tak zaskakująco „nie po drodze”. W zamierzchłych czasach :), kiedy nie było autostrad, miejsce to było ostatnim checkpointem przed wkroczeniem na ziemie Makarskiej Riwiery. To tu celebrowaliśmy rytuał ostatniej kawy „w trasie”, łapaliśmy oddech i podsumowywaliśmy przebytą drogę. Będąc na miejscu Omiś był tylko kolejnym punktem na mapie w drodze do Splitu lub widokiem za oknem, gdy przemierza się Chorwację w kierunku północnym. Continue Reading

GOTOWANIE PODRÓŻE

O chorwackiej kuchni słów parę

22 lipca 2015

Będąc w Chorwacji zawsze omijamy miejsca serwujace kuchnię włoską, kebaby, azjatyckie specjały i inne dziwne zapożyczone „smakołyki”. Idziemy zawsze tam, gdzie jedzą lokalni.  Niezależnie od wystroju, nasz wybór restauracji zawsze determinuje zadowolony tłum tubylców;) Lubimy tradycyjne dania, które  są przepyszne, proste i  bardzo zdrowe. Kuchnia chorwacka to głównie owoce morza, grillowane warzywa i mięsa. Continue Reading