Browsing Tag

Chorwacja

PODRÓŻE

OOO miś – czyli nasza relacja z Omisia;)

27 lipca 2015

Wyjazd na Hvar okazał się strzałem w dziesiątkę. Na liście młodego zatytułowanej „for the first time” znalazło się sporo fundamentalnych pozycji: promy, twierdze, winnice (choć z tego cieszyłem się akurat bardziej ja :),gaje oliwne, pola lawendy. Wspomnienia krajobrazów, których próżno szukać w okolicach Wrocławia lub też w „naszej” części Europy pobudziły naszą determinację do dalszych wyjazdów i zaczęliśmy rozglądać się za miejscem, które warto odwiedzić, jednocześnie nie „odpuszczając” dnia  na plaży. Padła propozycja: jedziemy do Omisia! Naprawdę?

Dlaczego? Miasto u ujścia Cetiny zawsze stanowiło problem. Z perspektywy czasu totalnie niezrozumiały, ale Omiś był tak zaskakująco „nie po drodze”. W zamierzchłych czasach :), kiedy nie było autostrad, miejsce to było ostatnim checkpointem przed wkroczeniem na ziemie Makarskiej Riwiery. To tu celebrowaliśmy rytuał ostatniej kawy „w trasie”, łapaliśmy oddech i podsumowywaliśmy przebytą drogę. Będąc na miejscu Omiś był tylko kolejnym punktem na mapie w drodze do Splitu lub widokiem za oknem, gdy przemierza się Chorwację w kierunku północnym. Continue Reading

PODRÓŻE

Dlaczego Chorwacja?

6 lipca 2015

Poszukując spokoju po niezmiernie pasjonującym roku nasz wybór świadomie padł na południe Europy. Kierunek nie nazbyt oryginalny i nie wpisujący się w „obowiązujące” trend: to musi być polskie morze! Wychodząc z domu skręciliśmy na południe i kontynuowaliśmy podróż, aż do pięknego Adriatyku. Miejsce znane i cenione przez tysiące rodaków, jednak na swój sposób wyjątkowe. Każdy, przy odrobinie chęci odnajdzie tam swój zakątek, który spełni jego wakacyjne potrzeby. Continue Reading

Chorwacjo przybywamy!

17 sierpnia 2012

Dzisiaj wyruszamy na podbój Chorwacji! Będzie to najdłuższa podróż z Borysem, 13 godzin jazdy, prawie 1300 km przed nami. Jedziemy w pięć osób, z dziadkami, z wielkim bagażnikiem na dachu i skompresowanymi bagażami. Nie będę ukrywać, że jest to wielkie wyzwanie dla nas. By ograniczyć trudy podróży wyruszymy wieczorem, po kąpieli Bubińskiego,tak aby największą część trasy zrobić gdy maluch będzie spał. Jest trochę strachu, ale i trochę ekscytacji w związku ze zbliżającą się przygodą. Na szczęście będziemy mieli stały kontakt ze światem. Dlatego następny post z innego kraju;) Trzymajcie kciuki by wszystko się udało i by podróż przebiegła bez większych problemów. Już w sobotę zanurzymy się w lazurowej wodzie i spróbujemy świeżych owoców morza. A wszystkie wspomnienia zamrożę w słowach i fotografiach, o ile możliwe jest uchwycenie smaków, zapachów i emocji. Mimo wszystko podejmę tę próbę;)