Browsing Tag

wrocław

GOTOWANIE

Piknik Wrocławski -relacja

25 maja 2015

Od kiedy zostałam mamą zupełnie inaczej patrzę na wiele spraw. Gdy robimy sobie rodzinny wypad do:  restauracji, kawiarni czy na festiwal kulinarny sprawdzam, czy jest to miejsce przyjazne dzieciom. Szczerze, wielkim łukiem omijamy plastikowe, hałaśliwe centra. Wolimy spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Dlatego tak bardzo lubimy nasze wrocławskie parki i miejsca gdzie można coś zjeść na zielonej trawce. Z pewną dawką niepewności wybraliśmy się wczoraj na Piknik Wrocławski, który niebywale nas zaskoczył. Po pierwsze teren jak najbardziej przyjazny dzieciom – mnóstwo wolnej przestrzeni do zagospodarowania przez kocyki. Po drugi dwie cudowne animatorki, które świetnie i kreatywnie organizowały czas maluchom. Jak widać wcale nie trzeba jakiś specjalnych, drogich gadżetów, by dzieci świetnie się bawiły. Wystarczą bańki, balony, kolorowa, materiałowa płachta i mnóstwo ciekawych pomysłów.  Borys był zachwycony do tego stopnia, że nie chciał wychodzić z pikniku. Po trzecie oczywiście pyszne jedzenie: zupy (ZUPA, ZZtop), kuchnia azjatycka (Pan Puh), hamburgery (Sztras Burger, Cztery Jelenie Grill Bar, Pasibus), gofry (gofreak) i słodycze (Cukier Lukier). My skusiliśmy się na zupę szpinakową i meksykańską od ZUPY

DSC_9413_Fotor

Continue Reading

MODA

Mamaville Wrocław vol 2 – relacja

11 maja 2015

  W  hipsterskiej atmosferze Browaru Mieszczańskiego, wraz z innym festiwalem kulinarnym „Ulicożercy” odbyło się po raz drugi Mamaville. Tłumy rodziców z wózkami, chustami, nosidłami, z dziećmi większymi i niemowlakami kupowali: ubranka, zabawki, akcesoria, plakaty. Na prawdę było w czym wybierać. My skusiliśmy się na cudowną czapę w stylu mickey mouse i koszulkę z lodami od Pif Paf. Ci co znają Małgosię wiedzą, że jej ubranka to prawdziwie dzieła sztuki, uszyte z bardzo wysokiej jakości materiałów, trudno jest je przeoczyć i ominąć.

DSC_8926_Fotor_Collage

Pif Paf

Continue Reading

GOTOWANIE

Pysznie, zdrowo, sezonowo – wywiad z menadżerką Restauracji Zielonej Anią Kolasą

6 maja 2015

Dzisiaj zapraszam was na wywiad z wyjątkową kobietą, właścicielką i menadżerką Restauracji Zielonej. Miejsca niezwykłego, zielonego nie tylko z nazwy, w którym każdy odnajdzie coś dla siebie, zarówno miłośnik dobrego mięsiwa jak i wegetarianin, czy weganin. Ania w swojej restauracji stawia na sezonowość, dając szansę rozkoszowania się daniami ,oddającymi nastrój, smak i aromat pór roku. Miałam okazję uczestniczyć w degustacji jesiennych potraw (KLIK) i zakochałam się w tym miejscu „na zabój”. Jeżeli jeszcze tam nie byliście, musicie je koniecznie odwiedzić, najlepiej całą rodziną. „Zielona” to jedno z niewielu miejsc prawdziwie przyjaznych dzieciom, posiadające menu dedykowane dla najmłodszych. Nie przeciągając zapraszam na rozmowę:)

ania_kolasa-7717

(autor zdjęcia: Stropstudio KLIK) Continue Reading

GOTOWANIE

Food Truck Festival -WroclawStrEAT

21 kwietnia 2015

Food Trucki na dobre zadomowiły się w naszej przestrzeni miejskiej, rozgościły i rozsiadły na skwerkach, placach i rożnego rodzaju eventach.  Choć wiem, że władze naszego miasta nie ułatwiają im egzystencji, to jakoś udaje im się przetrwać, ku oczywiście mojej radości. Zastanawiałam się co jest takiego szczególnego w „gastronomii” na kółkach, czym przyciąga tłumy, o rożnym przekroju społecznym i wiekowym? Food trucki dają niepowtarzalną możliwość poczucia się częścią miasta, w którym mieszkamy. Nieważne czy z panini w ręku, czy z bułką nafaszerowaną kiełbasą, frytkami lub zapiekanką.  Jesteśmy częścią miejskiej przestrzeni jej gwaru, zabytków, odgłosów. Czy jest coś przyjemniejszego niż jedzenie na świeżym powietrzu potraw prostych, ale najczęściej wykonywanych z bardzo dobrych składników i co najważniejsze na naszych oczach?W tym przypadku szef nie ukrywa się w kuchni, a nawiązuje z nami dialog, nie jest anonimowy, w każdej chwili doradzi, poradzi, doda ekstra składnik:) Dla tych Wrocławian, którzy jeszcze nie słyszeli o takiej formie obwoźnych restauracji polecam: Bratwursty, Happy Little Truck, Foodszak czy Taho Cafe. Continue Reading

Mama Time

26 września 2014

Mama Time było drugim spotkaniem blogujących mam w którym miałam przyjemność uczestniczyć. O pierwszym możecie przeczytać TU.  Przed każdym tego spotkaniem w mojej głowie kłębi się milion myśli, z jednej strony zastanawiam się jakie okażą się być dziewczyny, których nigdy wcześniej nie spotkałam. Przecież to, że czytamy siebie nawzajem, od czasu do czasu wymienimy parę myśli, spostrzeżeń na fejsie, nie świadczy o tym, że tak na prawdę się znamy.  Z drugiej strony jest mnóstwo ekscytacji, bo przecież w końcu się udało, tyle fajnych mam w jednym miejscu zebrać. Tylko jak w tak krótkim czasie porozmawiać z każdą z nich?

O organizatorkach słów kilka:

Trzy muszkieterkiMama Granda, Blaneczkowo, Mini Man Life, które wcześniej nigdy się nie spotkały, zdalnie zorganizowały  spotkanie merytoryczne, ale na luzie, bez zbędnego zadęcia. Zadbały o każdy szczegół: miejsce, dekoracje, co najważniejsze atmosferę samego spotkania.DSC_4783

Miejsce: Continue Reading

prawdziwie zielona

16 września 2014

Są miejsca, które zwą się ekologicznymi, slow foodowymi, bio, zielonymi, eko zorientowanymi. Jak już się im tak z bliska przyjrzeć to już takie zielone nie są.  Często bio smaki wyostrzone są przez glutaminian sodu, a eko składniki okraszone pestycydami, antybiotykami i hormonami.

Są też miejsca zupełnie inne, w których każdy szczegół tworzy idealną całość. Kompozycja smaków, przypraw, nawet kolorów zgrywa się w kulinarny obraz. Takim miejscem niewątpliwie jest Restauracja Zielona, która zaprosiła nas na degustację nowego, jesiennego menu. Restauracja, w której nigdy wcześniej nie byliśmy i nic o niej nie słyszeliśmy, dosłownie zszokowała nas  doborem i rodzajem  składników. W tym miejscu wszystkie dania tworzone są z sezonowych warzyw i owoców, oczywiście świeżych, nie mrożonych. W menu dostępne są dania bez glutenowe i specjalnie stworzone dla dzieci. W jesiennej karcie dań głównym składnikiem jest dynia w różnych postaciach i odsłonach: jako zupa krem z mlekiem kokosowym i aromatycznym imbirem, grzaniec, frytki… Także jako dodatek np do koziego sera w skarmelizowanej formie, czy też w połączeniu z mango i krewetkami.

 

restauracja zielona 7

Continue Reading

Finał Blogday 2014

1 września 2014

Blogday  2014 to pierwszy konkurs w którym postanowiłam wziąć udział. Po dwóch latach blogowania zapragnęłam poczuć ten dreszczyk emocji zdrowej rywalizacji. Chciałam też zobaczyć jak to jest gdy ktoś inny ocenia twoją pracę, głosuje na ciebie i uzasadnia swój wybór. Zapewne powinnam napisać, że wierzyłam w swoją wygraną, miałam przeczucie, że ktoś doceni moją pasję, którą niewątpliwie jest blogowanie. Nic bardziej mylnego. Kategoria rodzina to worek bez dna, a każdy z 5 finałowych blogów jest zupełnie inny. Jury musiało mieć nie lada dylemat, który blog powinien dostać pierwsze miejsce. Pomimo braku wiary w wygraną postanowiłam udać się na finał, który odbył się w restauracji „Przyjaciele i Znajomi”. Taki przynajmniej miałam plan, odrobinę zaczęłam się wahać gdy za oknem zobaczyłam ścianę deszczu. Pomimo niesprzyjającej aury popłynęliśmy na galę i dotarliśmy na nią z 30 minutowym opóźnieniem. Praktycznie z marszu, z zadyszką zostałam poproszona na scenę. Z perspektywy czasu cieszę się, że będąc w szoku nie dostałam zawału. W końcu w moim wieku wszystko jest możliwe;P W życiu nie pamiętam sytuacji, w której głos drżał mi tak bardzo, a w głowie miałam totalną pustkę. Jak widać nagłe, pozytywne zaskoczenia tak działają na ludzi. Po części oficjalnej przy pysznym poczęstunku nastał czas plotek, ploteczek i luźnych rozmów. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość po raz drugi spotkać i porozdziawiać z Olą z bloga Olka fasolka, poznać Anię z Boodzik.pl oraz Marysię i Kubę z Oczekując. Gdyby nie fakt, że Borys był już zmęczony myślę, że nasza rozmowa trwałaby o wiele dłużej.

Przy okazji pragnę jeszcze raz podziękować jury, fundatorowi nagrody galerii Pasaż Grunwaldzki i wszystkim czytelnikom, którzy oddali na nas głosy. Ta nagroda to podsumowanie i dowód wspólnego zaufania dla naszego 2 letniego blogowania. To także motor napędowy, by ciągle się rozwijać i ulepszać.

Z członkinią jury Marysią z bloga OczekującDSC_4630

Continue Reading

Kadry nieuczesane

10 sierpnia 2014

Dziecko me właśnie zasnęło, termometr ciągle wskazuje 38,5… powoli zaczynamy planować, obmyślać trasy wycieczek, pakować się. Według planu ruszamy w czwartek z samego rana, 10 godzin w trasie, załadowani zapewne po sam dach;) jeszcze przed wyjazdem planuje publikację postów z niezbędnymi rzeczami, które u nas zawsze się sprawdzają. Tymczasem zostawiam was ze słonecznym Wrocławiem, krasnalami, kawiarniami i tłumami.DSC_3459 Continue Reading

szukamy oazy

23 lipca 2014

Uff jak gorąco.. wybaczcie, że tak mało nas ostatnio. Na wszystkie maile obiecuję jak najszybciej odpowiedzieć. W związku z tym, że pojawiły się głosy, że za mało jest wpisów o zabawkach i akcesoriach dla dzieci, obiecuję poprawę i postaram się  nadrobić zaległości. A jeżeli zastanawiacie się gdzie jesteśmy w te ciepłe dni, rozczarowując odpowiem, że nie na wakacjach w jakimś przytulnym kurorcie, nie byczymy się na hamaku w sadzie. Spędzamy czas na naszej miejskiej pustyni, szukając oazy przy fontannach;)

Zraszacz na rynku, najlepsza zabawa i te kałużee, skakanie bez końca;)

DSC_3631

Continue Reading

Dziwaczny plac zabaw

18 lipca 2014

Place zabaw należą do miejsc, które większość dzieci uwielbia. Przechodząc obok świątyni dziecięcych zabaw i szaleństw wszelakich, nie ma sposobu żeby w jakiś sposób ją ominąć. Nawet jeżeli my rodzice chcemy spędzić inaczej czas, nasza pociecha nie pozwoli nam przejść obok, bez choćby krótkiego husiu, husiu, czy też błyskawicznego zjazdu ze zjeżdżalni. Place zabaw bywają przeróżne: stare z metalowymi drabinkami – zdarzają się już rzadko, należą do reliktu minionej epoki, są też nowoczesne – z pięknymi drewnianymi zamkami, domkami, statkami, sprężynowymi motorkami, kaczkami i innymi stworami. I jeden i drugi typ ma swoją wartość użytkową, jedne są bardziej bezpieczne i ładniej wykonane, te drugie, niosą pewną dawkę ekscytacji, ze względu na swą inność. Gdy ja bałam dzieckiem, jakieś wieki temu;) najlepszą drabinką był trzepak, a zabawą skakanie w gumę. Nikt w tedy nie pomyślałby, że w przyszłości będą budowane place zabaw nie wiadomo dla kogo, bo na pewno nie dla dzieci. Jeżeli chcecie zobaczyć taki, futurystyczny cud architektury, koniecznie musicie wpaść na ulicę Szewską (przy skrzyżowaniu ulicy Szewskiej i Oławskiej, niedaleko rynku). Właśnie tam na pseudo „drabinki” nie można wejść, zejść lub choćby posiedzieć. Albo są za wysokie, albo mają kształt kuli, co uniemożliwia dziecku wdrapanie się na nie. Skoro nie da się z nich korzystać, to chyba należy  stać i podziwiać.  Dodam, że teren na którym powstał plac zabaw, należy do miasta, a nie wspólnoty mieszkańców, która zaaprobowała projekt budowy takiego „cuda”. A więc my za nie zapłaciliśmy.  Jestem ciekawa czy są gdzieś podobne miejsca w Polsce?DSC_3488

Continue Reading