Browsing Tag

Zakamarki

AKCESORIA

Zima, zima, zima…

24 listopada 2016

Lubicie klimatyczne książeczki, takie, które czyta się z kubeczkiem gorącego kakao w dłoni? Jeżeli tak przedstawiam nasze top 4.

Yeti – to niewątpliwie jedna z bardziej ulubionych książeczek Borysa, i nie tylko,  bo cała nasza rodzina uzależniła się od przygód Uno i Matiego. Książeczka Zakamarków tworzy niesamowity, zimowy i świąteczny klimat. Taki ,w trakcie którego ma się ochotę schować nos pod kołdrą albo pić kakao pod kocem. Duńczycy nazwali by to zapewne bardzo teraz modnym słowem hygge;) Continue Reading

AKCESORIA

książeczki na Dzień Dziecka

16 maja 2015

Dzień Dziecka coraz bliżej. Wiem, że część z Was , tych lepiej zorganizowanych ma już zakupy za sobą. Inni, podobnie do mnie, zaczynają dumać i przetrząsać internet w poszukiwaniu fajnych zabawek i książeczek. Wszystkie pozycje podane poniżej mogę całym sercem wam polecić. Każda z książeczek jest inna, ale równie wartościowa.

Continue Reading

Dobre strony

2 czerwca 2014

Książki uwielbiam, ubóstwiam, pochłaniam kilogramami, kolekcjonuję, upycham, a w stanie obecnym już miejsca nie znajduję;) Tą miłość do papieru chciałabym przekazać mojemu maluchowi. Czasami z przykrością stwierdzam, że nie jest to takie łatwe. Borys ma swoje ukochane książeczki, do których często wracamy i czytamy 100 razy dziennie. Zdarza się też tak, że kupuję jakąś bajeczkę i jestem pewna, iż stanie się ona hitem w naszym domu. Mały czytelnik dość szybko weryfikuje moje poglądy i po przejrzeniu paru stron kręci głową i mówi ” to nie”. Konkretnie i zwięźle. Ponieważ w ostatnim tygodniu we Wrocławiu odbywały się Targi Dobre Strony ( targi książki dla dzieci i młodzieży) nie mogło nas tam zabraknąć. DSC_2188 DSC_2230 DSC_2229

Continue Reading

ZABAWKI

BAM BAM z całych sił

24 lipca 2013

Wracamy po krótkiej przerwie i zabieramy się do pracy. Bo przecież spraw do opisania jest nieskończenie wiele, a doba ma tylko 24 godziny. Od pewnego czasu zamieszkało u nas sporo instrumentów, które sprawiają, że echem po mieszkaniu niosą się różne, kakofoniczne melodie. Zabawa jest przy tym nieziemska, a dziecko za każdym razem gdy odkryje nowy dźwięk śmieje się i za wszelką cenę próbuje go odtworzyć. Pragnę wam przedstawić bębniarza, co różne melodię rączkami czaruje…

A mama w rytm bębenka wszystko wykonuje, a w głowie słyszy BAM, BAM.

Jest też mały gwizdek w kształcie ptaszka, którego dźwięk na rozległe, zielone pastwiska mnie przenosi. Boryśkowi natomiast kojarzy się z jaskółkami co na naszym balkonie w cieple odpoczywają.

Są też grzechotki, trąbki, kołatki i tamburyn.

Cudownie jest dziecko w sobie  na nowo odnajdywać. Grzechotać, trąbić, szeleścić, dudnić, a wszytko przy akompaniamencie śmiechu i chichotu małego muzykanta.

Jest też książka, którą wszystkim polecam – ” Lalo gra na bębnie” (wydawnictwo Zakamarki), która słowami muzykę opisuje.

Dużo nut jest w niej ukrytych: A gdy mama czyta ” Bom Bom Baam, Pam Pidi, Pampam, Pim Pim Pom”, Boryś klaszcze w dłonie i paluszkiem bębenek pokazuje. Dlatego jeszcze raz i jeszcze raz daną stroniczkę ponownie czytamy.

Jest też deszcz, który przy akompaniamencie żaby kapie. I tą stronę mała rączka zachować chciała na zawsze przy sobie, odrywając ją od reszty.

Pokazujemy też postacie, zwierzątka i pyszne jedzenie. A w związku z tym, że bohaterów bajki jest dość sporo, a każdy szczegół trzeba ogarnąć, przyswoić, godzinami przyglądamy się kolorowym obrazkom.

A gdy dojdziemy do końca na małej twarzy pojawia się smutek i trzeba zacząć z Lalo bębnić od nowa.( dla zainteresowanych: instrumenty są z firmy Vilac, zielona kołatka została kupiona w Biedronce)